Podkarpackie Forum Miłośników Komunikacji


Lex Uber (Nowelizacja ustawy o transporcie drogowym)
Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
#1
Temat może (jeszcze) nie dotyczy Podkarpacia, ale wydaje mi się, że dzięki zmianom w ustawie o transporcie drogowym to może się zmienić. Chciałbym zapytać co myślicie o nowelizacji?

Tekst dostępny tutaj: http://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/druk.xsp?nr=3368

Kilka moich uwag.

1. Obniżenie opłat za wejście na rynek i licencji 
to zdecydowanie dobre posunięcie. Każdy krok odciążający transport osobowy, który nie opiera się na własności pojazdu powinien być w mojej opinii faworyzowany przez ustawodawcę, z uwagi na wpływ ograniczenia ilości samochodów osobowych na redukcję kongestii, zanieczyszczenia środowiska oraz zmniejszenie przestrzeni publicznej zajmowanej przez zaparkowane samochody.

2. Rezygnacja z obowiązku prowadzenie egzaminów z topografii miasta
Wydaje mi się to być dobre rozwiązanie, o ile same egzaminy budzą kontrowersję, to możliwość ich wprowadzenia pozostaje w rękach samorządów i jestem przekonany, że to samorządy powinny decydować o konieczności, kształcie charakterze takich egzaminów.

3. Nie będzie kontrolowany czas pracy przedsiębiorców osobiście wykonujących przewozy drogowe i osób samozatrudnionych (Uber i Taxify) osobiście wykonujących przewozy na ich rzecz, których trasa nie przekracza 50 km pojazdami o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony i do 9 osób łącznie z kierowcą (chodzi o samochody osobowe).

Uwolnienie czasu pracy kierowców może spowodować:
- spadek poziomu bezpieczeństwa w przewozach osobowych
- dumping cenowy kierowców, którzy przyjechali tutaj za pracą z innych krajów, gotowych pracować dłuższe godziny za niższą stawkę (tak samo jak Polscy kierowcy na Zachodzie), co doprowadzi do niewielkiej obniżki cen przejazdów (koszty pracy kierowcy stanowią tylko część kosztów przejazdu) i pogorszenia się jakości usług (doświadczeni taksówkarze mogą być zniechęceni do pozostania w zawodzie)

4. Usankcjonowanie pośrednictwa przy przewozie osób bez przekazania odpowiedzialności za przewóz, który spada na samozatrudnionego kierowcę (Ubera, Taxify)


Cytat:Art 4. pkt 24
pośrednictwo przy przewozie osób – działalność gospodarcza polegająca na przekazywaniu zleceń przewozu osób samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą lub taksówką oraz:
a)     zawieraniu umowy przewozu w imieniu klienta lub przedsiębiorcy wykonującego przewóz osób lub
b)     pobieraniu opłaty za przewóz osób, lub
c)     umożliwianiu zawarcia umowy przewozu lub umożliwianiu uregulowania opłaty za przewóz osób
– samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą lub taksówką za pośrednictwem dostarczonych lub udostępnionych do tych celów środków komunikacji elektronicznej, domen internetowych, aplikacji mobilnych, programów komputerowych, systemów teleinformatycznych lub innych środków przekazu informacji.”;


Zmiana ta sankcjonuje narastający już problem, z którym borykają się kierowcy usług car-sourcingowych tj. przeniesienia na nich całkowitej odpowiedzialności za wszystkie uchybienia w realizacji usług, czyli de facto pozostawienie ich samych sobie we wszelkich sporach prawnych. W sytuacji spornej z np. Uerem, samozatrudniony kierowca musi wejść w spór z międzynarodową korporacją z siedzibą poza UE, dysponującą ogromnym działem prawnym. Dodatkowo kilkudziesięciostronicowa umowa kontraktora (kierowcy) jest naszpikowana kruczkami prawnymi (wiem, bo o mały włos nie pracowałem w Uberze, ale umowa którą dostałem była podpisywana z Holanderskim oddziałem firmy na Europę i miała ponad 40 stron, w razie jakichkolwiek sporów, musiałbym prowadzić kosztowny proces na bazie prawa cywilnego, w Holandii po angielsku lub holendersku). Powoduje to, że kierowcy będą pozbawieni zabezpieczenia prawnego ze strony polskiego prawa i zostaną wystawieni na łaskę wielkiej korporacji z którą w sporze nie mają szans.

To odbije się ostatecznie na pasażerach, którzy w sytuacji w której będą poszkodowani, będą wchodzili w spór z kierowcą, który np. na skutek wypadku, zniszczenia samochodu, itd. może być niezdolny do zaspokojenia ich roszczeń, co może prowadzić do wielu niepotrzebnych życiowych tragedii, a w przypadku kiedy kierowca jest z poza UE, może zawiesić działalność i opuścić kraj, co wydłuży lub uniemożliwi proces dochodzenia roszczenia przez poszkodowanego. Uber czy inne firmy carsourcingowe, nie biorą żadnej odpowiedzialności za tego sytuacje. 

5. Uprzywilejowanie Ubera
Brak narzucenia odpowiedzialności twórców aplikacji carsourcingowych daje im przewagę nad przedsiębiorstwami działającymi do tej pory na Polskim rynku. Odbije się to prawdopodobnie na przejmowaniu przez nich kolejnych miast i klientów. Jako, że są to ponadnarodowe korporacje z siedzibami w rajach podatkowych, które są mistrzami w unikaniu opodatkowania, budżet państwa straci część dochodów pochodzących z opodatkowania usług taksówkowych na rzecz tych firm, co można przeliczyć na spadek wielkości finansowania np. transportu publicznego.

6. Lobbing rządu USA
Rząd PiS jeszcze przed paroma miesiacami nosił się z zamiarem ograniczenia działalności Ubera w Polsce. Jednak wedle doniesień medialnych niezaprzeczonych przez rząd USA na poczatku tego roku Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher napisała do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka w sprawie odstąpienia od przepisów regulujących amerykańska korporację, pod groźbą zamrożenia amerykańskich inwestycji w Polsce. Nasz rząd zgodził się na zapisy bardzo korzystne dla Amerykanów i stworzył kontrowersyjną z perspektywy Polskiego obywatela nowelizację ustawy w zupełnie odwrotnym do założenego wcześniej duchu.
 
#2
Odniosę się głównie do Twoich uwag - sama ustawa jest jak zawsze pisana językiem prawniczym i nieprzystępna, a wyciągnąłeś najważniejsze informacje

1. Zdecydowanie na plus, nie tylko pod względem transportowym, ale ogólnie rozumianej deregulacji. Samochodem osobowym jeździ (prawie) każdy, przewożenie jednego czy nawet kilku pasażerów to też żadna sztuka; są praktycznie bezobsługowi. Po co więc licencje na taką działalność?

2. Też dobry krok. GPS jest powszechny, tani, powie nam o korkach i utrudnieniach. Oczywiście pewna znajomość miasta pomaga, ale nabywa się ją naturalnie - po tygodniu czy dwóch można znać większość miasta (a drobnych osiedlowych uliczek nie kojarzyć i po 5 latach i żaden egzamin nie pomoże). Poza tym w aplikacjach funkcjonują systemy ocen kierowcy i niekoniecznie musimy akceptować każdego (z niską oceną) - wolałbym nie jechać z kimś, kto nie wie gdzie jest Rejtana, Dąbrowskiego czy Krakowska. Ale nie przeszkadza mi, że nie wie gdzie jest np. ul. Dąbrówki.

3. Tutaj mam drobne wątpliwości co do bezpieczeństwa. Nie jestem za kontrolą i ewidencjonowaniem wszystkiego, zresztą nikt nie kontroluje czy jeden albo drugi Kowalski nie jedzie czasem trzydziestą godzinę bez snu i równie dobrze on może mi wjechać na czołówkę, bo zasnął za kierownicą. Z drugiej strony też niefajnie jeśli trafią się osoby, dla których pieniądze>wszystko i będą rzeczywiście przesadzać z ilością pracy kosztem wypoczynku. Tego już tak łatwo systemem ocen nie da się zrewidować. Natomiast - w interesie firm będzie, aby kierowcy pracujący dla nich świadczyli usługi wysokiej jakości i nie dziwi mnie, jeśli to oni sami wprowadzą pewne limity dla kierowców. Z tego co wiem, Uber już coś podobnego ma. Kwestia tylko wyważenia tego.

4. A jak to wygląda w tej chwili?
Nie wiem jak to mogłoby być uregulowane prawnie. Uber czy Bolt (dawne Taxify) dają narzędzie, dzięki któremu pracujesz i zarabiasz, natomiast to jak tę pracę wykonujesz jest już dość mocno dowolne. Może są (powstaną) jakieś ubezpieczenia dla kierowców wykonujących tego typu działalność? Spory kierowca vs wielka zagraniczna organizacja faktycznie nie brzmią ciekawie. Może wystarczyłoby wprowadzić "odpowiedzialność" polskiego oddziału firmy (firma chcąca wejść na taki rynek musiałaby mieć siedzibę oddziału u nas w kraju, to z oddziałem podpisywałoby się umowy i to polski oddział byłby stroną w ewentualnym sporze sądowym)?

5. Podatki z tego tytułu to zapewne drobne w ogólnym rozrachunku. Uber byłby uprzywilejowany tylko dlatego, że zaczął wcześniej i ma już pewną pozycję na rynku, natomiast uwolnienie przewozów znacznie zminimalizuje barierę wejścia na rynek. Warto również mieć na uwadze interes pasażera; trochę odwracając kota ogonem, dzięki mniejszym wydatkom na przewozy, wyda on swoje pieniądze gdzie indziej, a te w takiej czy innej formie do budżetu powrócą.

6. Polityka, polityka, polityka. Choć akurat tym razem wyszło to na dobre.

Konkurencja wyjdzie tylko na dobre. jako pasażer chcę szybko i tanio dojechać z punktu A do punktu B. Nie obchodzi mnie czy kierowca ma 10 badań i 20 szkoleń - interesuje mnie cena i jakość usługi. A jako, że jazda samochodem jest na tyle powszechna, popularna i dostępna, nie widzę powodów dla których miałaby być ograniczana, nawet w celach zarobkowych.

Zresztą, patrząc po postulatach taksówkarzy, którzy uważają za niezbędne badania, szkolenia i taksometry - wystarczyłoby wyraźnie rozdzielić dotychczasowe TAXI od przewozu osób w stylu Ubera, tak aby pasażer dokładnie wiedział (choć teraz już też zazwyczaj wie) z kim jedzie i jakie są tego potencjalne konsekwencje. I to pasażerowi dajmy wybór.

PS. Być może w wolnej chwili jeszcze dokładniej przeanalizuję temat i coś dodam - nie twierdzę że sama ustawia jest świetnie napisana, oceniam raczej ogólną koncepcję.
 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości